Kult Materializmu.

Materializm stał się wyznacznikiem wszystkiego. Czasami „nie mam” znaczy „nie istnieje”. Być może powoduje to kryzys wartości albo materializm wzmacnia ich odrzucanie. Człowiek odrzuca wszelkie inne cele poza tymi, które mają dawać mu stan posiadania czegokolwiek.

„Myślę, więc jestem” wielu zamieniłoby na „bogacę się, więc jestem”. Z tego wziął się paniczy strach przed życiem w biedzie, od której próbuje uciec każdy, kto wciąż nie odkrył, że materialność nie daje spełnienia. Nie stanowi o człowieku, a jedynie obciąża go koniecznością poszukiwania kolejnych pomysłów na zbędne gadżety, zachcianki i zapychacze garażu lub magazynu. I nawet z tym ludzie nie czują się szczęśliwi, a nawet lepsi.

To jest „moje”

To bywa przerażające, że ludzie są bardziej przywiązani do rzeczy niż do ludzi. Znajomych i przyjaciół łatwiej jest zmienić, ale oddać swoje rzeczy, to już nie. „One są moje”, bo określają mnie, mój charakter, moje wspomnienia i poczucie pewności siebie. Dlaczego? Bo mam. „Przychodzisz na ten świat z niczym i z niczym z niego odchodzisz” – przeczytałem u kogoś na Facebooku dawno temu, ale mocno utkwiło mi w głowie. To z pewnością mówi, jak bardzo mylą się Ci, którzy mają w sobie pewność, że coś jest ich. Jedyne co mają, to oni sami. Tylko czy da się to jeszcze oddzielić?

Materializm nie daje szczęścia

Możesz zdobyć wszystko, co zdobyli już najbogatsi ludzi na świecie. Możesz być od nich nawet lepszy. I wiesz co? Kompletnie nic. Oddasz się jedynie kultowi pieniądza, z którego wynikać jedynie samotność i poczucie pustki. Nie będziesz mógł odczuwać szczęścia, bo co można kupić, jeśli już wszystko masz. A gdy ktoś Ciebie zapyta „kim jesteś?”, to być może odpowiesz „milionerem”. To będzie prawda. Pytanie czy kimś więcej? Co wiesz o sobie? Jakie masz wartości? Kim są Twoi przyjaciele? Co zrobiłeś tak po prostu? Co straciłeś, gdy goniłeś za materialnością?

Materialność jest pułapką

Wpada w nią tak wielu ludzi. Szybko upadają i tracą wszystko, na co tak ciężko pracowali. Zagubili się w tym potężnym uścisku, który nakazywał im mieć coraz więcej. Porównywaniu się z innymi i rywalizacji o „mam więcej”. To niczym głód narkotykowy, który nie pozwala przestać. Zaciska pętlę wokół Twojej szyi, abyś z czasem skończył z niczym. A gdy tak się stanie, to zrozumiesz, że nie masz nic i nic nie znaczysz. A Ci, co byli odeszli, bo już nie masz wartości materialnej.

Świat jest bogaty

To prawda możesz mieć wszystko, ale wszystko może oznaczać nic. Gdy wzbogacanie nie prowadzi do bogacenia się mentalnie i duchowo, to pozostaje tylko wypełniaczem pustki. Bierze się ona z tragicznej potrzeby udowadniania sobie czegoś, co i tak nie ma znaczenia dla innych. To tylko ego, które już dawno zabrało Ci wszystko, co kochałeś już mogłeś kochać. Nie dało Ci niczego, z tego, co może dać Ci świat. On przynosi większe bogactwo niż budowanie wieży z materialnych elementów życia. Szczególnie, że one nie znaczą nic, jeśli Ty sam nie masz wartości. Nie tej kupionej lub wymuszonej, a tej płynącej z prawdy o tym kim jesteś.