Video
06 Mar. 2020

Mało ambitny cel, to błąd większy od porażki.

Zbyt często mówimy o porażkach. Paraliżują nas i zniechęcają do działania. Rezygnujemy przez nie z marzeń, związków i biznesów. A nawet z własnego, prawdziwego i szczęśliwego życia. W końcu przestajemy walczyć o nadanie mu znaczenia. Nie podejmujemy wyzwań i nie stawiamy sobie większych celów.

Okazuje się, że to mało ambitne cele są naszymi największymi błędami. Co z tego, że poruszamy się asekuracyjnie przez życie, gdy nie zyskujemy niczego, co mogłoby nadawać mu większy sens. Uznajmy, że lepiej się nie narażać, bo ryzyko boli bardziej. Czy na pewno?

Niewykorzystane szanse

Przychodzi taki moment w życiu, że ludzie patrzą na swoją przeszłość i nie widzą w niej większego sensu. Wiedzą, że pracowali, mają dzieci, podróżowali, ale nie zrobili niczego, co mogliby uznać za nadające sens ich życiu. Oczywiście wiem, że dzieci są sensem rodziców, ale chce skupić się tutaj na czymś zupełnie innym. Myślę, że wiesz o czym piszę. Chodzi o sytuacje, w których zastanawiamy się, dlaczego nie wykorzystaliśmy tak wielu szans. Zadajemy sobie pytania wśród których na pewno pojawi się: „a co by było gdybym…?”. Nigdy się nie dowiesz, a więc nie ma to już znaczenia. Jedynie możesz wyciągnąć wnioski i zrozumieć, że winę ponosisz tu sam i brak ambitnych celów.

Wygrać marzenia, to wygrać życie

Ludzie mówią, że marzenie nie mają sensu. Kłamią albo nie rozumieją. Być może boją się marzyć albo nie wiedzą jak. Bowiem to właśnie marzenia napędzają nas do tworzenia niezwykłych rzeczy i urzeczywistniania tego, co kreujemy w naszym umyśle. Z tego powstają niezwykle ambitne cele, które mogą nawet przerażać, ale tak właśnie ma być. Małe cele nie poruszają i nie ekscytują, bo są proste w osiągnięciu. A gdy sięgamy po coś naprawdę wyjątkowego, to zdajemy sobie sprawę z wielkiego ryzyka, ale kto, jak nie Ty. Wygrasz dla siebie wyjątkowe życie, które przyniesie wiele radości i satysfakcji, że w ogóle się odważyłeś. Doda Ci to pewności siebie i będziesz walczył o swoje kolejne marzenia.

A co, jeśli upadnę?

To może lepiej nie wstawać i poleżeć sobie tak nisko, jak dziś nisko cenisz swoje życie. Zostać przy tym co masz, bo w sumie nie jest tak źle. To po co marudzisz i narzekasz. Zazdrościsz innym, a nawet mówisz przeciw nim złe i krytyczne słowa. Jednak sam nie robisz nic, bo wciąż obawiasz się upaść. Teraz Ciebie czymś zaskoczę, bo może jesteś już za duży, aby to pamiętać. Jak upada małe dziecko to, co robi? Tak, wstaje. A co robi dorosły człowiek, jak upadnie? Dokładnie tak, też wstaje. To takie oczywiste. Tak samo zawsze będzie z porażkami. Jak będzie ich 7, to wstań 8 raz. Musisz to wiedzieć i to zaakceptować, bo to nigdy się nie kończy.

Porażki mówią o człowieku

„Nie popełnia błędów ten, który nic nie robi”. Unikając porażek, pokazujesz swoją bierność. Czasami wręcz sabotaż, który ma zaprzepaścić każdy zalążek potencjalnego powodzenia i sukcesu. Gdy się udało, to wyszłoby na to, że jednak można, a to oznaczałoby, że narzekanie byłoby bezpodstawne. Nie wierzę więc ludziom, którzy mówią, że osiągnęli sukces bez żadnej porażki. To albo sukces nie jest pewny i prawdziwy, albo próbują pokazać, że są wyjątkowi i wszystko wychodzi im najlepiej.

Człowiek uczy się na porażkach, a tym samym zdobywa konieczne doświadczenie. Wykorzysta je w przyszłych projektach i przedsięwzięciach, a nawet kolejnej próbie w tym, co właśnie mu nie wyszło. Wie, że musi zacząć od nowa, ale znaleźć zupełnie inne rozwiązanie. I nie ma w tym nic złego, a wręcz przeciwnie, pokazuje siłę i determinację w dążeniu do realizacji celu.

Winna nie jest porażka, a to w jaki sposób na nią patrzysz

Kłopot w tym, że w porażce widzisz swoje niedoskonałości. Obawiasz się wystawienia na oceny innych ludzi. Często urastają one do rangi życiowej tragedii, która odbiera chęć do realizowania czegokolwiek. Przychodzi zniechęcenie, a w końcu depresja. Zderzasz się z brutalną prawdą. To jednak nie oznacza, że tak jest. Świat jest dokładnie taki, jaki chcesz, aby był. Dla Ciebie niepowodzenie jest porażką, a dla kogoś innego jest szansą lub nauką. To kwestia podejścia i zmiany nastawienia.

Oczywiście tego zmartwienia nie będziesz miał, gdy nie masz ambitnych celów lub marzeń. Wtedy niewiele może się wydarzyć. Choć przewrotny los i tak będzie podrzucał różne sytuacje, aby wyrwać Cię ze stanu, w którym się znajdujesz. Będzie cisnął jeszcze bardziej, abyś się obudził i zaczął działać. Dlatego nie ma sensu uciekać przed pojawiającymi się możliwościami, a próbować mimo wszystko.

Wyznaczaj cele

Jedną z najważniejszych cech, która pomogła mi w życiu, jest wyznaczenie bardzo ambitnych celów. Robiłem to od nastoletnich lat, a może i nawet wcześniej. Robię to dziś. Nie dlatego, że jestem milionerem, bo przecież kilka lat temu jeszcze nie miałem nawet na komputer. Musiałem na niego zarobić zbierając truskawki. Sprawa zawsze była prosta. Wyznaczam cel i muszę go zrealizować. Nie było łatwo, nie było prosto, ale było warto. W końcu wykształciłem sobie umiejętność raczenia sobie z trudnościami. To one mnie ukształtowały i nauczyły, że trzeba walczyć. Dzięki nim stałem się silniejszy i bardziej odporny na stres oraz niepowodzenia. Zrozumiałem, że najgorsza rzecz, jaka mogłaby mi się przytrafić, to brak wielkich marzeń i wyzwań. Szczególnie tych, które wymagają ode mnie zaangażowania i uczenia się nowych rzeczy.