Lifestyle
18 Mar. 2020

KUPOWANIE A SPRZEDAWANIE

Żyjemy w czasach, które można nazwać „WIELKI ZAKUPAMI”. Każdy coś sprzedaje i każdy coś kupuje. Nawet pani w okienku na poczcie jest też sprzedawcą, a nawet pielęgniarka w przychodzi oferuje dodatkowe usługi. Doradzamy, polecamy i zachęcamy na różne sposoby. Wydajemy krocie na kampanie marketingowe, które mają przynieść nowych klientów do naszej firmy. Jak więc odnaleźć się w tym niekończącym się procesie?

Wszystko zaczyna się od potrzeby. Każdy ją ma, a jak nie ma, to ktoś inny mu ją stworzy. Dziś światem rządzi konsumpcjonizm, który powoduje, że zaczynamy posiadać więcej niż faktycznie potrzebujemy. To oznacza, że uwielbiamy kupować, a przede wszystkim mieć wpływ na to, co kupujemy. Wybieramy na postawie opinii, ale też własnych przekonań i preferencji. Potrzebnych informacji szukamy w mediach społecznościowych, aby mieć pewność, że dokonamy właściwego zakupu. 

Sprzedawanie jest passe

Firmy dostarczające usługi i produkty robią wszystko, aby sprzedać nam swoje rozwiązania. Głowią się nad pomysłami, które mają zwiększyć zyski ze sprzedaży. Szukają nowych dróg dystrybucji, aby maksymalizować przychody i ograniczać zyski. Dlatego najlepszym rozwiązaniem w dzisiejszych czasach jest wykorzystywanie internetu do budowania sieci sprzedaży. Choć wydaje się nam to oczywiste, to nadal wiele firm jest spóźnionych. Nadal działają w oparciu o stare techniki i metody sprzedaży. Nie rozumieją, że każdego roku uciekają im milionowe kwoty, które dostępne są w internecie. 

Pomimo zasypywania nas setkami reklam dziennie, to właśnie internet jest tym miejscem, gdzie kupujemy coraz chętniej. Prawdopodobnie dlatego, że nie odczuwamy tam presji sprzedażowej. Kupujemy kiedy chcemy, możemy porównać ceny albo zwrócić zamówiony produkt bez wychodzenia z domu. Nikt nie stoi nam nad głową i nie przekonuje nas, że jego propozycja jest dla nas najlepsza. 

Rozumiejąc to, musimy zmienić swoje modele sprzedażowe, a więc dawać ludziom przestrzeń do samodzielnego podejmowania decyzji zakupowych. Tutaj ważne staje się zrozumienie potrzeb klienta, ale też budowania z nim długotrwałych relacji. 

Uwielbiamy kupować

Kochamy wydawać pieniądze. Mamy sporo potrzeb, ale też zachcianek. Kupowanie stało się w obecnych czasach lekarstwem na chandrę, złe samopoczucie, a nawet depresję. Wpadamy w zakupowy szał, bo doznajemy chwilowej przyjemności. Wychodzimy z założenia, że odmienia nasze życie i przynosi nam szczęście. 

Wiedzą o tym producenci, a przede wszystkim marketingowcy, którzy z pieczołowitością wymyślają nowe produkty i strategie zmuszające nas do zakupu. Nawet jeśli już coś mamy, to za chwilę okazuje się, że to już nie jest dobre, bo jest nowszy model. I znów chcemy go mieć, bo przecież stary nie jest już cool. Coś o tym wiem, bo nie raz słyszałem „co z ciebie za milioner jak masz stary model telefonu”. Mam trochę inną filozofię życia, ale to w innym artykule na pewno znajdziesz na nią odpowiedź. 

Prawda jest taka, że chcemy kupować. I nie ma w tym nic złego. Jednak musimy być świadomi tego procesu. Zrozumienie, że sprzedawanie jest jego częścią, bo zawsze muszą być dwie strony tej samej transakcji. Każdy ma w tym swój interes, a więc każdy powinien dostrzegać w tym korzyści. Dlatego tak ważne jest zrozumienie, że tu każdy działa na zasadzie WIN WIN. 

Relacje to nowe złoto

Oczywiście jest nim również informacja. To ona pomaga nam w budowaniu relacji, ale to relacja jest początkiem do zbierania odpowiedniej ilości informacji. Budowanie więzi z potencjalnymi klientami, a później utrzymywanie ich przez lata, przynosi najwięcej korzyści. A mimo to wielu sprzedawców o tym zapomina. Traktują klienta jak petenta, który ma jedynie kupić i „następny proszę”. To nie tak. To zamyka nam drogę do budowania wspaniałej ścieżki sprzedaży. Dzięki niej mamy możliwość stworzenia sieci sprzedaży i ludzi, którzy chcą od nas kupować. 

Relacje dają niesamowite możliwości. Szczególnie w kwestii chęci kupowania. Ludzie chętnie do nas przyjdą, bo nas znają, ufają, lubią, a nawet podziwiają. Dlatego tak dobrze rozwija się rynek influencerów. To oni pomagają wielu markom w zwiększaniu zasięgów i popularyzacji ich produktów. Dlatego, że jeśli ktoś uznany przez nas za idola posiada ten produkt, a nawet gdy go poleca, to z pewnością chcesz go kupić. Tutaj wsparciem stają się statystyki i badanie zachowania kupujących. Wszystko to otwiera wielki rynek na każdy produkt lub usługę. 

Milionowa sieć kontaktów

Moja sieć liczy już prawie milion ludzi na całym świecie. Przyznam, że nie wiem ilu ich już jest dokładnie. To dzięki niej zbudowałem swoje imperium. Wszystko stało się możliwe tylko dlatego, że zrozumiałem już dawno, jakie są ludzkie potrzeby. Wiedziałem też, że wszyscy kochają kupować i ulepszać poziom swojego życia. I dałem ludziom te możliwości. Uczyłem ich i pokazywałem im jak zarabiać, ale też jak żyć. Wiedziałem, że gdy odkryją swój potencjał, a też możliwości, jakie mają, to będą chcieli tego więcej w swoim życiu. A co oni zrobili?

Wszyscy ludzie, którzy dołączali do mojej sieci uczyli kolejnych ludzi tego samego. Powielali ten schemat i to stało się ich sukcesem. Nie musiałem nikomu nic sprzedać, a tym bardziej wciskać. Ludzie widzieli co robię i chcieli robić to samo. Pokazałem im, że najważniejsze to zadawanie pytań i uzyskanie właściwych odpowiedzi, które pozwolą nam zbudować dobre relacje. Tak skonstruowany jest świat, a przede wszystkim człowiek. Opieramy się zawsze o najbliższe znajomości i rekomendacje. Bardzo często nie szukamy już więcej informacji, bo ufamy opiniom innych ludzi. Nawet tym czytanym w komentarzach pod produktami lub usługami. 

To też pokazuje, że najważniejsze relacje buduje się dziś w sieci. Skąd to wiem? Swoja sieć zbudowałem w całości poza Polską. Oparłem ją o internet, rozmowy i wideokonferencje. Było też wiele osobistych spotkań i konferencji, ale to internet stał się dla mnie furtką do tworzenia potężnego powiązania z ludźmi z całego świata. Pomocny stał się tutaj język angielski, którego nauczyłem się sam w internecie i grach komputerowych. A bez tego języka nie można budować relacji na taką skalę. To i wiele innych wyzwań, które przed sobą stawiałem pomogły mi w osiągnięciu dzisiejszego życia. 

Jedna rada: BUDUJ RELACJE! NIE BARIERY!