Biznes Psychologia
22 Lip. 2020

Czego boimy się najbardziej w 2020 roku?

Bieżący rok pokazał, że wszystkie dotychczasowe lęki przestają mieć większe znaczenie. Okazuje się, że rzeczy, które do tej pory wydawały nam się niemożliwe – stają się rzeczywistością. Przezwyciężamy strach, o którego istnieniu zapomnieliśmy przez to, że zajęliśmy się czymś naprawdę ważnym – naszym życiem. Przestajemy się bać głupot i doceniamy te aspekty życia, które są najbardziej istotne. Wciąż jednak zmagamy się z lękami. Czego boi się człowiek pandemiczny w 2020 roku?

Poniżej znajduje się 5 głównych lęków ludzkich. Większość jest powszechna, powtarzalna niezależnie od epoki i czasów, w których żyjemy– ze zmieniającymi się okolicznościami i detalami.

„Odwaga nie polega na nieodczuwaniu strachu lecz na uznaniu, że coś jest ważniejsze niż lęk”

  1. Strach przed śmiercią – to uniwersalny strach, który dotyczy większości żyjących osób, występuje niezależnie od szerokości geograficznej. Pojawia się on wraz z rosnącą świadomością życia. I towarzyszy nam długie lata, dopóki nie uświadomimy sobie czym tak naprawdę jest byt i nie zaakceptujemy w pełni jego wszystkich wad i zalet. W życiu każdej osoby przychodzi taki moment kiedy mamy szansę i możliwość pogodzić się z tym, że śmierć jest nieuniknionym elementem każdego istnienia. W zależności od tego jak bardzo pogodzimy się ze swoim życiem i jak je zagospodarujemy, możemy walczyć ze strachem przed tym, że kiedyś nadejdzie jego koniec. W obawie przed śmiercią uciekamy się do różnego rodzaju teorii bądź wiary odnośnie dalszego ciągu naszej bytności. Jeden z najpopularniejszych psychoanalityków zajmujących się psychologią rozwoju człowieka stwierdził, że w pewnym momencie życia ludzie osiągają integralność ze swoim ego. Dochodzi do tego w momencie kiedy jesteśmy w pełni pogodzeni ze swoim życiem i jego konsekwencjami, a finalnie akceptujemy to wszystko. Im bardziej jesteśmy pogodzeni ze swoim losem, tym lepiej znosimy myśl o śmierci. Co ważne, teorie Eriksona nie polegają na pogodzeniu się ze swoją sytuacją (finansową czy życiową) tylko na traktowaniu życia jako spełnienia swoich celów, ze świadomością tego, że należy je odpowiednio wykorzystać.
  1. Lęk przed porażką – boimy się przegranej. Boimy się wychylić przed szereg w obawie, że zostaniemy wyśmiani i wytknięci palcem. Ale czy na pewno zostaniemy napiętnowani tylko dlatego, że odważyliśmy się żyć, podejmować własne decyzje? Obawa przed byciem ocenionym sprawia, że nie realizujemy się na wielu płaszczyznach. Pytanie: czy warto się powstrzymywać? Każde działanie, każda nowa aktywność sprawia, że czegoś się uczymy, idziemy o krok do przodu. Dlaczego więc nie skorzystać z możliwości rozwoju i nie robić tego co podpowiada nam intuicja? Każde nowe doświadczenie czegoś nas uczy, daje nauczkę na przyszłość. Często boimy się porażki w obawie, ze to nas definiuje jako ludzi. A co jeśli tak nie jest? Czy wtedy łatwiej podjąć decyzję o nowym wyzwaniu? A zatem: nie jest tak, można działać.
  1. Strach przed zobowiązaniami – ta kwestia jest związana zarówno z kwestią emocjonalną jak i podejściem do finansów. Zacznijmy od sfery emocji – człowiek współczesny bardzo często boi się zaangażować. Może to wynikać z doświadczeń wyniesionych z domu. Niestety bardzo często się zdarza, że rozchwiani rodzice nie próbowali nawet przed nami ukrywać swojej niestabilności i wszystko co widzieliśmy jako dzieci zostało w nas mocno zakorzenione. Mówi się, że wszystko wynosimy z domu – i to jest święta prawda. Kształtowanie życia i zachowań międzyludzkich wynosimy właśnie z najbliższego otoczenia. Obecne podejście do życia i wielu jego aspektów jest właśnie wynikiem tego co chłonęliśmy jak gąbki od maleńkości. Czy jest na to jakaś metoda, złoty środek? Psychologowie zalecają psychoterapię, dzięki której jesteśmy w stanie na spokojnie i bez stresu przeanalizować swoje dzieciństwo ze specjalistą i uświadomić sobie jakie błędy popełniamy już jako dorośli. Czy są one odbiciem działań naszych rodziców? A możemy uciekamy w zupełnie innym kierunku, który również nie prowadzi w dobrą stronę? Nie wszyscy jednak mają ochotę i odwagę stanąć przed zupełnie obcą osobą i opowiadać o wszystkich jasnych i ciemnych stronach. Oczywiście jest to zalecane, ale nie jest to jedyna droga do analizy swojego zachowania, motywów działań i potrzeb. Czasem wystarczy niewiele czasu żebyśmy uświadomili sobie, że nie warto uciekać przed drugim człowiekiem. Życie to ciągły rozwój i doświadczenia, jeśli zamkniemy się na relacje międzyludzkie, przestaniemy iść do przodu. Nie warto bać się zobowiązań i zaangażowania, bo są one sposobem do spełnienia w życiu prywatnym.

Istnieje jeszcze jeden rodzaj strachu przed zobowiązaniami, to strach przed kredytami i wszelkimi zobowiązaniami finansowymi. Obecny rok pokazał jak niewiele (przecież to zaledwie mały wirus, wcale nie duży, niezauważalny ludzkim okiem) potrzeba do tego, żeby poczucie bezpieczeństwa człowieka mocno spadło, a nawet stało się wątpliwe. Strach przed zadłużaniem się jest jednak jednym z niewielu strachów jakie są pożyteczne. Dzięki temu nauczymy się prawidłowo gospodarować swoimi zasobami i staniemy bardziej gospodarni. Życie ponad stan nie prowadzi do nikąd niezależnie od tego czy panuje globalna pandemia. To ważna lekcja oszczędności i odpowiedniego gospodarowania własnych zasobów. Wykorzystajmy ją dobrze.

  1. Strach przed samotnością – to również jest strach bardzo często wywodzący się z dzieciństwa. Zachowania rodziców i ich stosunek do nas samych bardzo często sprawia, że boimy się zaangażowania w obawie o odrzuceniem drugiej osoby. Tutaj warto przede wszystkim zastanowić się nad tym kim jesteśmy i czy naprawdę do życia potrzebujemy drugiej osoby? Strach przed samotnością najczęściej bierze się z przekonania, że nie poradzimy sobie sami i potrzebujemy do życia drugiego człowieka – czy tak jest rzeczywiście? Stanowimy odrębną jednostkę, każdy jest panem własnego „ja”. Sami się rodzimy i sami umieramy. Owszem, jesteśmy stadni i potrzebujemy innych ludzi i społeczeństwa do funkcjonowania, ale czy naprawdę nie posiadamy umiejętności życia samemu? Mamy rodzinę i przyjaciół, na tym się skupmy zamiast doszukiwać się samotności w braku partnera. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest nie mieć partnera żadnego niż mieć takiego, który by nas unieszczęśliwiał i na każdym kroku pojawiałoby się pytanie „dlaczego z nim/ z nią jestem?”. Można mieć dom, rodzinę i pozory szczęścia, a w środku być najbardziej samotną osobą na świecie. Można też żyć w zgodzie ze sobą samym i ciesząc się życiem czerpać z niego przy obecności przyjaciół i rodziny.
  2. Obawa odrzucenia – jest to poniekąd związane z obawą przed samotnością, choć nie do końca. Tak bardzo czujemy się częścią społeczeństwa, że czujemy niemal namacalny lęk przed działaniami, które mogą nam zafundować odtrącenie przez otocznie. Zupełnie normalne jest to, że człowiek czuje się jednostką stadną i ma silną potrzebę przynależności. Czasem wiąże się to z przynależnością do grupy kulturowej, etnicznej czy religijnej. I nie ma nic złego w byciu częścią stada i utożsamianiu się z ogólnie przyjętymi zasadami (oczywiście jeśli są one zgodne z naszymi przekonaniami w wybranej kwestii). Jeśli jednak przestajemy wyrażać swoje zdanie w obawie o to co powie tłum, społeczeństwo, inni – przestajemy czuć, że jesteśmy ze sobą w zgodnie. Nie należy bać się odrzucenia jeśli wierzymy w swoje racje, jeśli czujemy, że coś jest dobre – nie bójmy się sprzeciwić. Niejednokrotnie historia pokazuje, że jednostki, które miały odwagę wyrazić swoje zdanie, zostały tymi, które zmieniały dzieje ludzkości. Oczywiście my nie musimy tego robić, wystarczy tylko, że pewność siebie i wiara we własne przekonania zaprowadzi nas do miejsca, w którym będziemy w pełnej swobodzie wyrażać swoje przekonania.

Strach jest nieodłącznym elementem życia i choć najczęściej nas przeraża i paraliżuje, może być również motywujący. Kluczowa jest właśnie kwestia odpowiedniego podejścia i takiego operowania własnymi lękami żeby finalnie wyjść obronną ręką z każdej sytuacji. To bardzo częsta metoda, którą posługują się psychologowie: przekucie strachu w swoją siłę. Zamiast zastanawiać się nad tym jak bardzo boimy się nowych rzeczy i zdarzeń, myślmy o nich w kontekście wyzwania, a nie lęku. Jeśli odpowiednio podejdziemy do danego tematu, może się okazać, że nie tylko wiemy jakie kroki podjąć, ale także mamy skuteczne rozwiązanie problemu. To wszystko zaczyna się w głowie i odpowiednim sposobie myślenia.

Nie można przewidzieć tego co nas spotka i jakie przeciwności los postawi nam na drodze. Można jednak w pełni kontrolować reakcję na te zdarzenia oraz podejście do życia. Im bardziej w głąb siebie zajrzymy i uświadomimy sobie własne lęki, zrozumiemy swoje integralne, wewnętrzne „ja” – tym łatwiej poradzimy sobie z każdą przeszkodą, a wszystkie lęki staną się jedynie wyzwaniami, którym mamy zamiar i siłę sprostać.