Biznes Lifestyle
30 mar. 2022

Biuro Podróży Carter – luksusowe tylko na papierze?

Jeśli prowadzi się bardzo intensywne, pełne wyzwań życie, to nie można zapomnieć o czasie poświęconym na odpoczynek. Jeżeli w naszej pracy operujemy dużymi kwotami pieniędzy, to nie powinniśmy mieć skrupułów przed pozwoleniem sobie na zakupienie wymarzonych wakacji w ekskluzywnych warunkach. Nie jest to żaden snobizm, ani ekscentryzm, to po prostu nagroda za naszą ciężką pracę.

Dotychczas zawsze sam planowałem wszystkie swoje zagraniczne podróże, jednak zachęcony ofertą biura podróży Carter, zwróciłem się do nich z prośbą o zaplanowanie mojego spontanicznego wyjazdu do Kenii i na Seszele. Spodziewałem się, że zdejmie to ze mnie konieczność przejmowania się wszelkimi formalnościami i pozwoli naprawdę odprężyć. Niestety, bardzo się pomyliłem. Takie pomyłki warto traktować jako lekcję i tą lekcją chciałbym się z Wami podzielić.

Zaczynając od początku. Biuro podróży Carter reklamuje się jako najstarsze i największe biuro turystyki luksusowej w Polsce. Swoją luksusowość i elitarność podkreśla zresztą na każdym kroku, oferując spełnienie każdej zachcianki klienta i całkowite dostosowanie organizowanych przez siebie wycieczek do wymagań i potrzeb klienta.

Posiadając biuro w jednym z najbardziej eksponowanych punktów Warszawy – na ulicy Hożej oraz Złotej 44, stylizuje się na miejsce, które dostępne jest tylko dla najbardziej zamożnych klientów. Na ich stronie bez trudu można znaleźć komentarze zadowolonych klientów Oczywiście anonimowe, bez podawania nazwisk, co nie wzbudziło wcześniej moich podejrzeń, a być może powinno.

Tutaj właśnie powinno nas zainteresować to, co tak naprawdę rozumiemy jako luksus. Dość łatwo jest wpaść w pułapkę marketingowców, którzy starają się przedstawiać nam swoje produkty jako „luksusowe”. Jest tak w szczególności wtedy, kiedy dopiero od niedawna możemy sobie pozwolić na wydanie większej sumy na coś, co ma być przyjemnością, a nie koniecznością lub inwestycją.

Niektóre firmy potrafią żerować na takich klientach i sugerować im, że sama już wyższa cena świadczy o wyjątkowości danego miejsca lub przedmiotu, a nie jego realna jakość. Ja na szczęście posiadam już w tej sprawie długoletnie doświadczenie, ale nie można pozostawać obojętnym na takie praktyki. Luksusowe wakacje to nie jest  spełnienie potrzeby oddzielenia się od innych turystów i manifestacja swojego poczucia wyższości, które dawać mogą pieniądze, tak jak niesłusznie wydaje się niektórym.

Luksus to tak naprawdę możliwość nieograniczonego odkrywania rzeczy, które dają ci przyjemność i korzystania z nich w sposób nieograniczony przez finanse. I z takim właśnie nastawieniem należy podchodzić do wszystkich, którzy starają się sprzedać nam coś, co przedstawiają jako „luksusowe”.  Wykupując wakacje z biura podróży takiego jak Carter oczekiwałem więc tylko tego, że za ich sloganami idzie realna dbałość o klienta i dbanie o jego potrzeby. Okazało się jednak, że ich ekskluzywność jest bardziej chwytem PR-owym, niż cechą charakterystyczną.

Wycieczka, którą u nich zakupiłem powinna być standardowym i prostym zleceniem dla firmy takiej jak Carter – chodziło o kilkudniowy pobyt w Kenii i na Seszelach. Na podstawie moich doświadczeń opiszę tu kilka zagadnień na które trzeba zwracać uwagę współpracując z elitarnym biurem podróży.

Sprawdź hotele oferowane przez Carter biuro podróży

Przede wszystkim należy uważnie sprawdzać hotele proponowane nam przez biuro podróży. W moim przypadku hotel, który był sugerowany przez biuro podróży miał zdecydowanie niższy standard od tego, który znalazłem samodzielnie. Cena i renoma były natomiast oczywiście wyższe. W tym wypadku na całe szczęście zaufałem własnej intuicji i większość pobytu spędziłem w hotelu znalezionym samodzielnie. Chcieliśmy jednak przetestować miejsce polecane przez biuro więc udaliśmy się tam trzeciego dnia, a biuro umówiło nam nawet spotkanie z managerem. Nasze obawy potwierdziły się jednak i na miejscu okazało się, że zarówno oferowany hotel jak i podejście obsługi do klienta stało na dużo niższym poziomie.

Nie ufaj w ich doświadczenie…bo zwyczajnie go BRAKUJE

To nie jest jednak najbardziej bulwersujące. Podczas podróży do egzotycznych krajów, które mają nieznane nam siłą rzeczy regulacje prawne, chcielibyśmy mieć pewność, że biuro podróży sprawdzi dokładnie wszystkie wymagania formalne, z którymi może się spotkać ich klient podczas wakacji. Jak się okazało, praktyka wygląda zupełnie inaczej. 

Szóstego dnia naszej wycieczki biuro podróży Carter umówiło nam test na obecność COVID-19, mimo że już od kilku dni test taki nie był wymagany dla przylatujących do Kenii. W dniu wylotu okazało się, że mój test jest pozytywny, a za tym przyszła informacja, że ubezpieczenie wykupione w biurze podróży nie pokrywa kosztów kwarantanny, co nie było wcześniej akcentowane. Stanęliśmy więc przed możliwością poświęcenia dodatkowych sześćdziesięciu tysięcy, które wyniosłaby nas kwarantanna. Nie wspominając już o koszcie wycieczki, która mogłaby nam przepaść. Tutaj test okazał się na szczęście fałszywie pozytywny, a ja zdołałem przedstawić mój świeży certyfikat ozdrowieńca. Nie każdy jednak może mieć tyle szczęścia podczas swojego urlopu. Warto więc bardzo dokładnie sprawdzić warunki ubezpieczenia przed podpisaniem umowy, nawet jeśli druga strona przedstawia je jako kompleksowe.

Masz wykupioną usługę prywatnego kierowcy? Przygotuj się, że kierowcy może nie być na czas

Należy także być bardzo uważnym na poziom dodatkowych usług, które się wykupuje. Co z tego, że zapłaciliśmy dodatkowo za usługę prywatnego kierowcy, skoro musieliśmy na niego czekać na lotnisku trzydzieści pięć minut? Który to zresztą kierowca pojawił się dopiero po tym jak zadzwoniliśmy do biura podróży z pytaniem o przyczynę opóźnienia. Także gdy pytaliśmy o usługi dodatkowe dostępne na miejscu powiedziano nam, że ich wykupienie jest dużo droższe, niż okazało się na miejscu. Biuro podróży było więc albo niedoinformowane, albo premiuje miejsca, z którymi ma podpisane umowy, niezależnie od tego czy są opcje korzystniejsze dla ich klientów.

Poczucie luksusu, niekoniecznie…żądaj wszystkiego w umówie

Także jeżeli chodzi o sposób przemieszczania się wewnątrz obcego kraju, sprawy wyglądały w sposób odmienny, niż ten na który zostaliśmy przygotowani w Polsce. Dopiero na miejscu okazało się, że limit wagi naszego bagażu wynosi piętnaście kilogramów, a na pokład przyjmowane są tylko miękkie torby. Nie zostaliśmy uprzedzeni o żadnej z tych rzeczy, a biuro podróży za pomoc chciało początkowo pobrać dodatkową opłatę. Dopiero w wyniku naszego sprzeciwu dostarczono nam bezpłatnie zastępcze torby. Przy tej okazji warto zwrócić uwagę na kolejną rzecz, o której warto pamiętać przy nawiązywaniu współpracy z biurem podróży. Wszystko na co się umawiacie, warto włączać do pisemnej umowy. W naszym przypadku lot wewnątrz Kenii, który pracownik biura przedstawił jako podróż prywatną awionetką, okazał się zwyczajnym lotem rejsowym z przeciętną organizacją.

Niestety w tym wypadku nawet zapisy, które znalazły się w umowie nie były realizowane należycie. Safari oferowane jako prywatne stało się nagle grupowym i dopiero po naszej interwencji zmieniono jego status. Odpowiedzialność za pomyłkę stale była rozmywana pomiędzy poszczególnymi pośrednikami. Nie było też rangera, który miał dbać o nasze bezpieczeństwo. Wydaje się jednak, że taka liczba niedopatrzeń biura i telefonów do jego pracowników celem rozwiązywania problemów wynikłych z ich błędów nie powinna mieć miejsca w sytuacji, gdy usługa kosztuje kilkadziesiąt tysięcy złotych. To jest właśnie przeciwieństwo bezstresowego korzystania z uroków wakacji. 

Standard, standardem nie jest…

W naszej początkowej ofercie mieliśmy spędzić 3 noce na safari w hotelu Angama Mara, jednak z braku dostępności hotel w ostatniej chwili przed podpisaniem umowy został zmieniony na Elewana Sand River Camp. Nie miało to dla nas większego znaczenia, bo miał być utrzymany ten sam standard. Różnica w cenie wynosiła między jedną ofertą, a drugą tylko 700$.

Na miejscu okazało się, że standard znacznie się różni nasze namioty nie posiadały klimatyzacji przez co w dzień temperatura wynosiła 28 stopniu wewnątrz namiotu, bo mieliśmy tylko wiatrak, natomiast w nocy spadała do 14. Jakby tego było mało camp w momencie naszego pobytu przechodził duży remont stąd niemożliwe było nawet dojście do basenu i normalne korzystanie zdawałoby się z standardów oferowanych przez hotel i biuro…

W trakcie pobytu poprosiliśmy biuro o możliwość zmiany na hotel z poprzedniej oferty – usłyszeliśmy, że jest to możliwe, znalazła się dostępność pokoi. Za UWAGA – prawie 8300$!? Czy to kolejny żart ze strony biura?

Słowo przepraszam, ciężko im przychodzi

Każdy ma jednak prawo do błędu, a częścią oferty usług luksusowych jest indywidualne podejście do klienta i należyte dbanie o jego samopoczucie. Biuro podróży Carter nie zaoferowało nam jednak żadnej należytej rekompensaty. Żaden z pracowników biura nie zadzwonił do nas, nie przeprosił, ani nie zasugerował żadnego sposobu na wynagrodzenie nam czasu i nerwów, które straciliśmy przez ich braki merytoryczne i niespójności z ofertą.

Szampan to nie rozwiązanie problemu

Jedyne co dało nam biuro w ramach uznania swoich niedociągnięć, to jedna butelka szampana przysłana nam do pokoju pod koniec naszego pobytu. Taki rodzaj załatwiania problemu robi może wrażenie przy wakacjach last-minute, ale jeżeli przedstawiasz swoje usługi, jako elitarne, to staje się to niestety nieco śmieszne. Jeśli nie po prostu żenujące.

Transfer lotniskowy i oczekiwanie ponad 4 godzin? Tutaj to możliwe…

Zresztą nawet podczas powrotu nie obyło się bez drobnych wpadek. Nasz samolot powrotny wylecieć miał chwilę przed północą, a wymeldowanie się z hotelu zostało przez biuro podróży zaproponowane na godzinę 19:30. Mimo tego, że podróż na lotnisko trwa jedynie pół godziny. Biuro podróży nie widziało więc nic zdrożnego w tym, żeby ich klienci spędzili bezczynnie ponad cztery godziny na lotnisku. Dopiero po naszej kolejnej interwencji nasz check-out z hotelu został przesunięty na późniejszą godzinę. Nie jest to jednak rzecz, o którą powinien dbać sam klient.

Jeżeli weźmie się pod uwagę wszystkie te elementy, to oczywistym staje się, że oferta przygotowana dla nas przez biuro Carter, chociaż świetna na papierze, była bardzo daleko od jakiejkolwiek definicji luksusu i beztroski.

Przy tym wszystkim ten artykuł i tak by nie powstał, gdyby ta firma wykazała się inicjatywą w kontakcie ze swoim klientem, potrafiła przyznać się do błędu i zaoferowała nam formę rekompensaty. W końcu wydaje się, że to właśnie takie miejsca powinny wykazywać się największą empatią do swoich klientów. To właśnie relacje międzyludzkie odgraniczają przecież tanich pośredników od tych, którzy każdemu konsumentowi poświęcają pełną uwagę.

Nie mogę więc nikomu polecić tego biura podróży. Istnieje oczywiście szansa, że nasz przypadek był odosobniony, jednak nawet jeśli tak jest, to przy prowadzeniu tego typu działalności nie powinno się ignorować żadnego ze swoich klientów. W tak małej branży opinia jednego człowieka potrafi przecież znaczyć dużo więcej, niż w usługach, które maja dużo bardziej masowy charakter.

Warto wyciągnąć lekcje z tego doświadczenia

Jeżeli miałbym jednak wyciągnąć jakieś pozytywy z tego doświadczenia, to muszę powiedzieć, że przypomniało mi ono ile satysfakcji potrafi przynieść samodzielne planowanie swoich wycieczek. Jest to być może czasochłonne i wymaga czasem sporego wysiłku jednak daje to gwarancję tego, że wszystko odbędzie się po naszej myśli, a na miejscu nie będzie czekać żadna przykra niespodzianka. Kto w końcu zna nas lepiej, niż my sami? Być może to jest właśnie prawdziwy luksus?

Znajomość siebie, swoich potrzeb i marzeń i samodzielne ich realizowanie. Bez żadnych pośredników, którzy oferują nam atrakcje, które być może wcale nie są nam potrzebne, często w zawyżonych cenach. Nie twierdzę jednak, że jest to rozwiązanie dla każdego, nie zniechęcam też do korzystania z usług biur podróży.

Warto jednak korzystać z nich mądrze i upewnić się dwa razy, że to co nam proponują znajdzie swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Żyje się w końcu jeden jedyny raz i warto dbać o to, żeby wyciągnąć z naszego czasu na ziemi jak najwięcej.

P.S

Biuro Carter przed publikacją tego artykułu w formie rekompensaty chciało byśmy ponownie skorzystali z ich usług wykupując wycieczkę na Malediwy w cenie takiej jak na Bookingu. W zamian zaoferują wyżywienie HB podczas wyjazdu. Na rozmowy z przedstawicielami biura straciliśmy prawie 5 godzin by usłyszeć tą według nich „świetną ofertę.”

6 Komentarzy

  • Współczuje doświadczenia takiego podczas wakacji. Oby biuro podróży słono zapłaciło za te ekstremalne doznania…przykro

    Odpowiedz
  • Adam Kip. pisze:

    Dziwi mnie fakt, że takie biuro podróży jeszcze istnieje? Jacy klienci ich utrzymują? Domyślam się, że tacy co maja problem z uruchomieniem komputera i kupnem biletów.

    To co opisałeś nazwałbym wręcz nieludzkie traktowanie klientów, nie wyobrażam sobie takiej sytuacji w jakimś biurze podróży tylko Rainbow, a co dopiero w takim promowanym jako luksusowe.
    Dziękuje za ostrzeżenie.

    Odpowiedz
  • Od biura carter dostałam propozycje wyjazdu na Malediwy 3 różne oferty. Zrobiłam szybkie porównanie z innym biurem gdzie zaproponowali mi cenę 12% niższą.

    Myślałam jednak, że chociaż za takie pieniądze te biuro daje coś wow, ale czytając twój wpis jestem w szoku. Historia nadawałby się do nagłośnienia by informować innych ludzi, którzy może nie są świadomi takiej organizacji.

    Odpowiedz
  • SzymiZInsta pisze:

    Lepiej byłem traktowany składając reklamacje w Media Markt na wadliwy sprzęt RTV z ich promocji, niż Ty przez to „biuro podróży” 😛

    Ciekawe czy ktoś z tego tworu aspirującego do miana luksusowego biura podróży się do Ciebie odezwie, bo takiego czegoś to chyba nawet w Itaka nie wiedziałem 😀

    Odpowiedz
  • Carter luksusowe wakacje? Carter ch*jowe wakacje to powinna być ich prawidłowa reklama a ciagle mi się teraz wyświetlają na instagramie haha

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>